Śmieciowe

Październik 2015


Śmieciowe

Skoro choroba jest nieuleczalna i na fraszko
holizm autora nie ma lekarstwa, chyba że 
jakiś literacki znachor, czy inny jakiś 
Kaszpirowski, znajdzie na niego sposób,
to autor ma obowiązek (święty?) zatruć
święty spokój czytelnika śmieciową
produkcją grafomaniackich gadżetów 
(taśmową), wiedziony niepohamowaną 
zazdrości do tuzów gatunku, mistrza
Izydora Sztaudyngera, czy choćby samego 
Mikołaja Reja, (niech im niebiosa wybaczą
 pisanie prawdy o głębinach stosunków 
damsko-męskich). Autor liczy na to samo,
gorsząc jeszcze niezgorszonych. Przyjdzie 
jednak czas, że taśma się zatnie, ku żalowi 
nieutulonej ludzkości.  
Amen


Drugi dopiero Lec
Jam jest pierwszy
W pisaniu dwuwierszy

Od początku świata
Erotyka
Wszystkich dotyka

 Koniec szlus
Złote myśli
Z głowy mi wyszli

Dewiza każdego mężczyzny
Jedna w życiu?
W życiu!

W skórze węża
Zwycięża
 N.p. J.K.

 Bujaj się ze mną
Bujaj się Fela
Byle nie w obłokach

Żony niech chodzą w chustkach
Korona na głowie żony
To układ spaczony

Czasem da w oko
Historia do nich puszcza oko
Więc dążą do władzy ławą szeroką

Np. Napoleonowi
Mały wzrostem chce grać wielkoluda
Czasem jednemu to się uda

Unikaj lustra
Lustro prawdy nie powie
Jaki z ciebie człowiek

Mądrość ludowa
Czas składa się z samych przedtem i potem

Polecam
Przegrany polityk zapomnienie znajdzie w kieliszku

Kolejność rzeczy
W życiu można mieć wielkie pieniądze
Po śmierci rozpadamy się na drobne

Słodka łapówka
Obiecałem jej lepsze jutro
Za to co mi da dzisiaj

On wyprowadził na łąkę
Ona wyprowadziła go w pole
Darując pacholę

Środek też jest słodki
Cel uświęca środki
Gdy cel jest słodki

I odpowiednie kowadło
Ten jest kowalem swego losu
Gdy ma młot ze złota

A od czego klin
Każdy to przyzna
Na zranionym uczuciu nie goi się blizna

Więc przestaje głupcami
Głupiec ma dużą wartość dla przeciwnika

Wołając  ratunku
Co mi szkodzi
Tonąć w płytkiej wodzie

Obiecanki?
Mową trawą można wiele zyskać
Szczególnie u kobiety

Przedwstępna?
Kobieca mowa to najczęściej trawa
Mowa trawa to też zabawa

Polacy mają dwie
Aż cztery strony świata
Po co nam tyle

A co? Nie warta?
Sprzedam narzeczoną na libretto
Za bezcen

Z kuchnią?
Zawarto układ – partnerstwo w pokoju

Dzisiaj same zniszczenia
Lepsze jutro było już wczoraj
Dzisiaj może być tylko lepsza pogoda

Nic poza tym nie mają
Gdyby nie telewizja politycy nie mieli by twarzy

Mój wielki talent
Jam jest pierwszy
W pisaniu dwuwierszy

Od początku świata
Erotyka
Wszystkich dotyka

Koniec szlus
Złote myśli
Z głowy mi wyszli

Dewiza każdego mężczyzny
Jedna w życiu?
W życiu!

W skórze węża
Zwycięża

Bujaj się ze mną
Bujaj się Fela
Byle nie w obłokach

Żony niech chodzą w chustkach
Korona na głowie żony
To układ spaczony

Czasem da w oko
Historia do nich puszcza oko
Więc dążą do władzy ławą szeroką

Np. Napoleonowi
Mały wzrostem chce grać wielkoluda
Czasem jednemu to się uda

Unikaj lustra
Lustro prawdy nie powie
Jaki z ciebie człowiek


Mądrość ludowa
Czas składa się z samych przedtem i potem

Polecam
Przegrany polityk zapomnienie znajdzie w kieliszku

Kolejność rzeczy
W życiu można mieć wielkie pieniądze
Po śmierci rozpadamy się na drobne

Słodka łapówka
Obiecałem jej lepsze jutro
Za to co mi da dzisiaj

On wyprowadził na łąkę
Wyprowadziła go w pole
Darując pacholę

Środek też jest słodki
Cel uświęca środki
Gdy cel jest słodki
I odpowiednie kowadło
Ten jest kowalem swego losu
Gdy ma młot ze złota

A od czego klin
Każdy to przyzna
Na zranionym uczuciu nie goi się blizna

Więc przestaje głupcami
Głupiec ma dużą wartość dla przeciwnika

Wołając  ratunku
Co mi szkodzi
Tonąć w płytkiej wodzie

Obiecanki?
Mową trawą można wiele zyskać
Szczególnie u kobiety

Przedwstępna?
Kobieca mowa to najczęściej trawa
Mowa trawa to też zabawa

Polacy mają dwie
Aż cztery strony świata
Po co nam tyle

A co? Nie warta?
Sprzedam narzeczoną na libretto
Za bezcen

Z kuchnią?
Zawarto układ – partnerstwo w pokoju

Dzisiaj same  znisczenia
Lepsze jutro było już wczoraj
Dzisiaj może być tylko lepsza pogoda

Nic poza tym nie mają
Gdyby nie telewizja politycy nie mieli by twarzy

Ja to patrzę na nią jednoznacznie
Są słowa wieloznaczne i spojrzenie wieloznaczne

Coraz częściej
Każdy to przyzna
Często  z ust płynie trucizna

Najniższa to pensja (zawsze)
A najwyższa to cnota i ubóstwo

I tak mam wąski
Na plaży horyzont zasłaniają mi panie

A korupcja?
Przegrany polityk ma przed sobą jeszcze
Ścianę płaczu

Trochę żółci?
Moja wielka troska
Oby nie była zbyt boska

Czasem dzielą z winy mężczyzny
Akty małżeńskie to spinacze ze szczęścia

Mnie się zdarzyło
Wykoleić się można i w pociągu
Gdy w przedziale jest dwoje

Trochę skracają!
Pocałunki skracają dystanse
I wieszczą szansę

Razem tworzymy całą
Każdej mówię półprawdę
Drugą połowę mówi ona

Przyjdzie w następny wtorek
Liczę na koniec świata
By zniszczył moich wrogów

Ja tam nie wierzę
Wierzył w swoje przeznaczenie
Nadeszło: na grobie wieniec

Prawidłowość
Mówię gdy ona milczy
Ona mówi usypiam

Zdradzany
Siedem boleści
W nim się mieści

Milczenie jest przecież złotem
Po słowach poznacie ich
A po milczeniu?

W głowie?
Byłaby stuprocentową kobietą
Gdyby nie te dwa zera

Gdyś sam sobie winien
Na wisielczy humor trzeba zapracować

Nie rób kłopotów rodzinie
Gdy umierasz połóż się na wznak
Należy skostnieć w należytej pozie

I tego ci brak i tamtego
I tak się zdarzy
Że wyjdziesz od panny bez twarzy

Napisano tylko do rymu
Niejedna staruszka ma jeszcze ochotę
Stracić cnotę

Nie miałeś kiełbasy
Życie w złudzeniach umila życie
Dopóki wyborca pogrąży cię w niebycie

Jest co gotować
Jest mięso armatnie jest mięso wyborcze
Dla czorta  wszyscy mięso czorcie

Bohaterska
Ostatnią cnoty bronią
Gdy naguska cnotę zakrywa dłonią

Dobrze ci
Ukochany
Do końca życia skazany

Nie jestem wyjątkiem
Jedyne w życiu moje marzenie
By pomnożyć mienie

Oto K. S. B. G. H itp
W jego głębokim spojrzeniu jest głęboka pustka
Za to z ust  pomyjami chlusta


Palmy się długo
Słomiany zapał pali się krótko
Szybko możesz stać się rozwódką

Gradacja zła
Mniejsze zło gdy zginie tysiąc osób
A nie tysiąc jeden

Dobrze ci tak
Po ślubie wygasły wszystkie moje marzenia
A żona tego nie docenia

Splin?
Ból istnienie
Leczy marzenia

W czaszce robak ?
Twój horyzont myślowy ograniczony czaszką
Gdy robaka zalewasz flaszką

Mur i ściana w jednym stali domku
Został przyparty do muru
Musiał stanąć przy ścianie płaczu

Brązowe karły?
Podczas wyborów upadają gwiazdy
Które i tak  nie świeciły

Gaśnica doskonała
Gdy wykipi złość
Może zalać płomień

Oto Polska
Gdy błazen gada
Gnębi  nas błazenada

 Kogo masz na myśli?
Po jednym błaźnie miewali królowie
Dziś błaznem jest niejeden człowiek

Niech się pocieszy
Gdy spadnie z wysoka mały
Nie szczędźcie mu pochwały

To są chyba myśli wzniosłe?
Taki niecnota ze mnie
Gdy ją widzę mam myśli przyziemne

Słabość i słabość to siła
Miała słabość do niego on miał słabość do  niej
Oboje zasiedli na małżeńskim tronie

Gdy niema  zakazu wjazdu
Mój drogowskaz ma na myśli jedno
Zdobyć to sedno

 Tyś  wojskowy?
Żona przede mną murem
A do mnie  panny sznurem   

Jak je znaleźć
Jedno trafne słówko
Staje się wymówką    ?

I podwieje sukienkę?
Gdy patrzę na nią mam nadzieje
Że wiatr pomyślny mi zawieje

Więc się dobrze się zastanów
Jest takie  słowo mianowicie
Które ci zmieni całe życie

Tak nie rozmawia pan z panią
Rozmawiali  z sobą w granicach rozsądku
Szybko zabrakło im wątku

Tylko!
Z golaską
Na płasko 

Jakiego użyła mydła?
Zamydliła  mi oczy
Bym widział ją czystą jak łza

Kartki wyrwały mu panie
Jego księga życia miała same okładki

Coś a Mackiwicza!
Kobieto puchu marny
Mężczyzno pycho marna

Księga życia
Prolog w kołysce
Epilog w trumnie

 Nie chwal się podbojami
 Rozparła  go pycha
To reklama licha

A kontynent?
Małżeństwo wyspa szczęścia
Bezżenność archipelag szczęścia

Nie trać nadziei
Porzucony
Ma przecież jeszcze cudze żony
















   







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz